Udało mi się nie skusić nawet na ciasto w pracy, a tak pięknie pachniało :P
Poza tym zjadłam na prawdę sporo i nie do końca zdrowo pod każdym względem :( Jednak powoli, powoli będę to zmieniać, a póki co:
08:00 Śniadanie
2 kromki chleba pszenno-żytniego razowego
1 plasterek żółtego sera salami
1 plasterek polędwicy sopockiej
1 parówka
1 łyżeczka ketchupu
1/2 małego pomidora
11:20 II Śniadanie
4 smażone pierożki z cukinią
15:30 Obiad
2 smażone kotelety sojowe
1 smażona kofta z sera twarogowego
50g kaszy jęczmiennej
40g sosu pomidorowego
35g warzyw gotowanych na parze
35g gotwanej fasolki szparagowej
18:00 Podwieczorek
250ml koktajlu (truskawka, banan, sok pomarańczowy)
20:00 Kolacja
2 kromki chleba pszenno-żytniego razowego
1/2 bułki pszennej z oliwką
2 plastereki sera żółtego salami
1 plasterek polędwicy sopockiej
1 łyżeczka dżemu śliwkowego
Napoje
1,5l wody mineralnej niegazowanej
Do poprawy:
1. Wyrzucić smażone potrawy (Niestety w wegetariańskim barze, którym pracuję prawie wszystko jest smażone, a poza tym każda z potraw zawiera bardzo dużo tłuszczu, szczególnie należy się wystrzegać sosów!)
2. Zwiększyć ilość warzyw, szczególnie do kolacji i śniadania!
3. Produkty o wątpliwej wartości odżywczej: parówka, ketchup, dżem ;)
4. Jak na moją budowę ciała powinnam jednak zmniejszyć porcje i ograniczyć kaloryczność, ale z tym będę walczyć jak już uporam się ze słodyczami :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz