czwartek, 14 października 2010

Przetrwałam! - choć nie było łatwo ;)

Udało mi się nie skusić nawet na ciasto w pracy, a tak pięknie pachniało :P
Poza tym zjadłam na prawdę sporo i nie do końca zdrowo pod każdym względem :( Jednak powoli, powoli będę to zmieniać, a póki co:

08:00 Śniadanie
          2 kromki chleba pszenno-żytniego razowego
          1 plasterek żółtego sera salami
          1 plasterek polędwicy sopockiej
          1 parówka
          1 łyżeczka ketchupu
          1/2 małego pomidora
11:20 II Śniadanie
          4 smażone pierożki z cukinią
15:30 Obiad
          2 smażone kotelety sojowe
          1 smażona kofta z sera twarogowego
          50g kaszy jęczmiennej
          40g sosu pomidorowego
          35g warzyw gotowanych na parze
          35g gotwanej fasolki szparagowej
18:00  Podwieczorek
          250ml koktajlu (truskawka, banan, sok pomarańczowy)
20:00 Kolacja
          2 kromki chleba pszenno-żytniego razowego
          1/2 bułki pszennej z oliwką
          2 plastereki sera żółtego salami
          1 plasterek polędwicy sopockiej
          1 łyżeczka dżemu śliwkowego
Napoje
          1,5l wody mineralnej niegazowanej
        
Do poprawy:
1. Wyrzucić smażone potrawy (Niestety w wegetariańskim barze, którym pracuję prawie wszystko jest smażone, a poza tym każda z potraw zawiera bardzo dużo tłuszczu, szczególnie należy się wystrzegać sosów!)
2. Zwiększyć ilość warzyw, szczególnie do kolacji i śniadania!
3. Produkty o wątpliwej wartości odżywczej: parówka, ketchup, dżem ;)
4. Jak na moją budowę ciała powinnam jednak zmniejszyć porcje i ograniczyć kaloryczność, ale z tym będę walczyć jak już uporam się ze słodyczami :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz