wtorek, 16 listopada 2010

ogórek, ogórek, ogórek...

Oj... dzisiaj to sobie pofolgowałam! Po pierwsze spałam do oporu więc I śniadanie zjadłam dopiero o 10:00, w dodatku przegryzałam w międzyczasie mieszankę studencką ;( Poza tym, w związku ze spotkaniem z pewną nieprzeciętną osobą, a konkrretnie z pewnym dżentelmenem ;) pozwoliłam sobie na mały bonus!!!

10:00 Śniadanie
          2 kromki chleba mieszanego
          2 plasterki polędwicy sopockiej
          1 naleśnik z 2 łyżeczkami dżemu
Pojadanie - mieszanka studencka
13:00 Obiad
          1 naleśnik z 2 łyżeczkami dżemu
          2 naleśniki z farszem z mięsa, pieczarek i papryki
          1 łyżeczka ketchupu
          150ml soku wielowarzywnego bez dodatku cukru i soli :) (Nowość!)
16:00 Podwieczorek
          1 średni banan
          180g jogurtu naturalnego 2%
          100g płatków zbożowych fitness
19:00 Kolacja
          ok. 100g ryżu białego z jabłkami, cynamonem i jogurtem naturalnym 0%
21:00 BONUS
         330ml piwa :/
Napoje
         500ml herbaty malinowej
        
Do poprawy:
1.  Praktycznie żadnych warzyw, alle poprostu nie mieli u mnie w Opolu absolutnie żadnego warzywa, dlatego też zażyczyłam sobie kupno ogórka z myślą o jutrzejszym śniadaniu ;)
2. Znowu za mało wypiłam!
3. To koszmarne pojadanie! I w dodatku znowu wciągnęłam się w jedzenie płatków śniadaniowych!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz