wtorek, 2 listopada 2010

rozbybłane to to wszystko... - ale poza tym fajny dzień ;)

Niestety nie miałam dzisiaj wpływu na pory posiłków w pracy i generalnie były beznadziejne! Potem, po pracy kolacji tez w sumie nie było. Cały dzień to było jedno wielkie pojadanie, między innymi dlatego, że jak już wspominała Pola testujemy przepisy! A, że premierę naszych pierwszych pozycji w przyszłym menu mamy już w najbliższą sobotę to dziś po 21:00 miałam próbę generalną i tak też cały jadłospis był do góry nogami ;(

07:30 Śniadanie
          70g chleba wieloziarnistego
          15g sera żółtego
          10g polędwicy sopockiej         
          10g mix sałat
          50g ogórek zielony
II Śniadanie
          Tak na prawdę to go nie było, między pierwszym śniadaniem a obiadem próbowałam w trakcie przygotowywania tyle rzeczy (jogurt waniliowy, twarożek do naleśników, musli na mokro, musli na sucho, sos tzatziki, sos curry, jeden suchy naleśnik, krokiet z niedzieli ;) że postanowiłam już nie jeść nic więcej!
14:30 Obiad
          80g ryżu brązowego
          80g surówki z białej kapusty
          200g warzyw w przyprawach Massala (z jakim olejem coś mi się wydaje - muszę zrobić głębsze rozeznanie wśród kucharzy ;)
          40g sosu pomidorowego
17:30 Podwieczorek
          Też w sumie nie było, wliczyłam w to podpicie resztki koktajlu bananowego, wylizanie pojemnika po twarożku)
21:30... Kolacja - próbowanie deseru jogurtowo owocowego i naleśnika z nowym sosem
          2 kromki chleba pszenno-żytniego
          2 plasterki polędwicy sopockiej
          1 plasterek sera żółtego
          150g jogurtu naturalnego
          100g owoców mrożonych
           50g banana
           1 łyżeczka miodu
           1/2 naleśnika (pieczrki, papryka, cebula, mięso z indyka, - ograniczona ilość tłuszczu)
           100g sosu paprykowego własnej roboty
Napoje
          6000ml wody mineralnej niegazowanej
          500ml herbaty
  
Do poprawy:
1. Za mało napojów
2. Brak kokretnych posiłków = za dużo pojadania
3. 0 warzyw do kanapek na kolację!


2 komentarze:

  1. Olu chyba 600 ml wody mineralnej bo napisalas 6 litrow:D a to wcale nie tak malo:)

    OdpowiedzUsuń
  2. o tak, rzeczywiście masz rację, 600ml :)

    OdpowiedzUsuń